
Makowianka Maków Mazowiecki rozgrywa bardzo udaną rundę w Decathlon IV Lidze. Po 12 kolejkach ma na koncie tylko jedną porażkę i pozostaje blisko ścisłej czołówki. O ostatnich wynikach zespołu, swojej skuteczności, roli napastnika oraz wsparciu kibiców opowiedział Kacper Małkiewicz.
REKLAMA
Makowianka po 12 kolejkach ma tylko jedną porażkę i znajduje się blisko ścisłej czołówki IV ligi. Na ile obecne miejsce odpowiada temu, jak oceniasz dotychczasową grę zespołu?
Moim zdaniem obecne miejsce w tabeli ligowej naszej drużyny bardzo dobrze odzwierciedla dotychczasową grę naszego zespołu. Tylko jedna porażka w 12 meczach pokazuje, że nasza drużyna jest bardzo dobrze przygotowana, konsekwentna i potrafi rywalizować bez żadnych kompleksów z najlepszymi w lidze. Dotychczasowe wyniki dają powody do zadowolenia oraz pozwalają patrzeć z optymizmem na kolejne mecze.
Ostatnie tygodnie przyniosły zwycięstwa z Energią Kozienice i Błonianką oraz remis na boisku lidera, Hutnika Warszawa. Czujesz, że Makowianka weszła właśnie w najlepszy okres tej rundy?
Myślę, że jak najbardziej, ostatnie wyniki pokazały, że jesteśmy w bardzo dobrej formie i coraz lepiej funkcjonujemy jako drużyna. Wygrane mecze z Kozienicami i Błonianką oraz remis z Hutnikiem na pewno budują pewność siebie. Myślę, że najważniejsze jest to, że potrafimy zdobywać punkty w bardzo ciężkich meczach. Przed nami 5 kolejek i bardzo chcemy podtrzymać poziom, który do tej pory prezentujemy, i zakończyć rundę jesienną na jak najwyższym miejscu.
W spotkaniu z Błonianką otworzyłeś wynik już w 21. minucie, a wcześniej trafiłeś również przeciwko Energii Kozienice. Co zmieniło się ostatnio w Twojej grze, że coraz częściej znajdujesz się w sytuacjach bramkowych?
Na treningach dużo pracowaliśmy nad wykańczaniem akcji i nad ruchem bez piłki: kiedy wejść na pierwszy słupek, kiedy zostać na dalszym, jak urwać się obrońcy. Z Błonianką właśnie dobry ruch dał mi te pół metra wolnego miejsca, a przy takiej sytuacji w 21. minucie trzeba być skutecznym. Z Energią Kozienice też było trochę podobnie, byłem tam, gdzie spadła piłka. Do tego dochodzi pewność siebie. Jak strzelasz, to w kolejnych sytuacjach mniej się zastanawiasz, a bardziej działasz instynktownie. Ale nie ma co się zachwycać. Liczy się drużyna i kolejne punkty.
W poprzednich sezonach również zdobywałeś gole, które bezpośrednio dawały Makowiance punkty. Co daje Ci większą satysfakcję: efektowne trafienie czy bramka zdobyta w momencie, gdy zespół naprawdę jej potrzebuje?
Myślę, że bramka zdobyta w momencie, gdy zespół jej potrzebuje. Dla napastnika najważniejsze jest to, żeby być skutecznym wtedy, kiedy drużyna tego potrzebuje. Czasem to jest strzał z woleja w okienko, a czasem dobitka z metra po rykoszecie. W tabeli oba liczą się tak samo. Wolę strzelić brzydkiego gola na 1:0 w końcówce, dającego komplet punktów, niż piękną bramkę na 4:0.
Twoja rola pozwala zarówno kończyć akcje, jak i uczestniczyć w ich budowaniu. Bliżej Ci do zawodnika, który chce mieć piłkę i kreować, czy do tego, który najlepiej czuje się już w ostatniej fazie ataku?
Uważam, że bliżej mi do napastnika, który chce mieć piłkę jak najwięcej przy nodze. Lubię zejść niżej, przytrzymać piłkę plecami do bramki, zgrać do pomocnika lub dać wolne miejsce koledze. Na troszkę niższym poziomie trzeba być wszechstronnym, bo nie zawsze dostaniesz idealną piłkę w szesnastkę, czasem trzeba ją sobie wywalczyć.
Makowianka zdobyła dotąd 21 bramek, ale straciła tylko 10. Patrząc z perspektywy zawodnika ofensywnego, większe poczucie bezpieczeństwa daje Wam świadomość, że z tyłu zespół tak rzadko pozwala rywalom trafiać?
Jak najbardziej tak. Taka świadomość daje spokój nam w ataku, jednak działa to w dwie strony. Obrona zaczyna się od nas, napastników. Jeżeli my dobrze pressujemy, podchodzimy wysoko, blisko przeciwnika i utrudniamy rywalom rozegranie piłki, obrońcy mają mniej pracy. Dlatego te statystyki to zasługa całego zespołu, pokazujemy, że wszyscy jesteśmy bardzo dobrze zorganizowani na placu.
Co chciałbyś przekazać kibicom Makowianki, którzy regularnie wspierają Was przy Sportowej i jeżdżą za drużyną również na spotkania wyjazdowe?
Przede wszystkim wielkie podziękowania. Przy Sportowej czujemy ich duże wsparcie od pierwszej do ostatniej minuty, a kiedy na wyjeździe słyszymy naszych kibiców, naprawdę dodaje nam to skrzydeł. Wiemy, ile kosztuje to czasu, pieniędzy i poświęcenia, często po pracy lub kosztem weekendu z rodziną, tym bardziej to doceniamy! Chciałbym, żeby dalej byli z nami tak jak do tej pory, w lepszych i gorszych momentach. Ze swojej strony obiecuję, że na każdym boisku zostawimy serce i zrobimy wszystko, żeby wracali z meczów zadowoleni. Do zobaczenia przy Sportowej i na wyjazdach.
Fot. Kacper Małkiewicz.
| Wyświetleń: 305 | komentarze: 0 | 17:32, 22.10.2026r. | ![]() |