
Hałas, kurz, ciężarówki, odory i obawy dotyczące przyszłości terenów położonych w pobliżu domów. Dyskusja nad planami dla rejonu ulic Stanisława Moniuszki i Łąkowej należała do najdłuższych punktów sesji Rady Miejskiej w Makowie Mazowieckim. Po wysłuchaniu mieszkańców i przedstawicieli Błysk-Bis radni odrzucili projekt uchwały w sprawie rozpoczęcia prac nad zintegrowanym planem inwestycyjnym dla obu terenów. Za głosowały 3 osoby, przeciw było 10 radnych, 2 osoby wstrzymały się od głosu.
Podjęcie uchwały otworzyłoby prace nad szczegółowym sposobem zagospodarowania obu terenów. Nie stanowiłoby jeszcze zgody na budowę konkretnej instalacji. Te kwestie miałyby wrócić na kolejnych etapach procedury.
Radna chce pełniejszej koncepcji
Jako pierwsza głos zabrała Agnieszka Kacprzycka, wiceprzewodnicząca Komisji Polityki Regionalnej. Przekazała wynik głosowania przeprowadzonego podczas posiedzenia komisji 15 września. Uczestniczyło w nim 13 radnych. Przeciw projektowi zagłosowało 5 osób. Pozostałych 8 wstrzymało się od głosu.
Następnie stanowisko przedstawiła Agata Olszewska, przewodnicząca Komisji Polityki Regionalnej. Zapowiedziała, że zagłosuje przeciwko uchwale. Podkreśliła, że jej decyzja nie jest wymierzona w przedsiębiorcę ani w rozwój gospodarczy Makowa Mazowieckiego. Zdaniem radnej przed rozpoczęciem procedury potrzebna jest pełniejsza koncepcja urbanistyczno-architektoniczna. Dokument powinien dokładnie określać planowaną zabudowę, zagospodarowanie terenu, rozwiązania komunikacyjne i infrastrukturalne oraz możliwy wpływ przedsięwzięcia na najbliższe otoczenie.
- Uważam, że warto poświęcić trochę czasu teraz, aby później móc podjąć decyzję świadomie, odpowiedzialnie i z uwzględnieniem zarówno możliwości rozwoju przedsiębiorcy jak i dobra mieszkańców - powiedziała Agata Olszewska.
Przewodnicząca komisji zwróciła uwagę na sytuację osób mieszkających przy ulicach Łąkowej, Nadrzecznej i Przasnyskiej. Jej zdaniem Makowianie powinni dokładnie wiedzieć, co może powstać w ich sąsiedztwie oraz jakie konsekwencje może przynieść planowane zagospodarowanie.
Błysk-Bis wyjaśnia zakres zmian
W imieniu Błysk-Bis głos zabrał Marcin Aftowicz, dyrektor operacyjny spółki. Odniósł się do zakresu proponowanych zmian oraz konsekwencji ewentualnego odrzucenia uchwały.
- Uchwała ta tylko i wyłącznie wnosi o zmianę pewnych czynników, wskaźników typu dotyczących miejsc parkingowych czy zadaszeń - zwrócił uwagę Marcin Aftowicz.
Reprezentant przedsiębiorstwa zadeklarował gotowość do uzupełnienia materiałów zgodnie z nowymi wymaganiami rady. Zastrzegł, że odrzucenie projektu i przygotowanie kolejnego wniosku może przesunąć procedurę o około 3 miesiące. Zapewnił, że planowane zmiany dotyczyły między innymi liczby miejsc parkingowych oraz parametrów zadaszeń. Nie miały zmieniać przeznaczenia obiektów i gruntów.
Do rozmowy włączył się Kazimierz Mroczkowski, pełniący między innymi funkcję prezesa zarządu Fundacji Grand Agro. Pytał o wysokość zabudowy, która mogłaby powstać na terenie objętym planem.
- Jaką wysokość będzie miało to zadaszenie? - zapytał.
Przedstawiciel Błysk-Bis wyjaśnił, że obowiązujące dokumenty planistyczne dopuszczają zabudowę o wysokości do 15 metrów. Planowane zadaszenia miałyby przybrać formę kopuł nad boksami, w których przechowywane byłyby między innymi butelki PET, aluminiowe puszki oraz odpady zbierane do żółtych worków.
Obawy o teren przy Łąkowej
Rozmowa przeniosła się następnie na teren przy Łąkowej. Edyta Kuchta, mieszkanka pobliskiej ulicy Nadrzecznej, mówiła o obawach osób żyjących w sąsiedztwie rzeki, pól uprawnych, terenów zielonych i istniejącej zabudowy.
- Jaką my mamy pewność, co tam będzie dokładnie sortowane, bo nie ukrywajmy, że to co już tam jest, jest bardzo uciążliwe dla mieszkańców - pytała Edyta Kuchta.
Mieszkanka mówiła o hałasie i kurzu towarzyszących kruszeniu gruzu. Zwróciła uwagę na ciężarówki przejeżdżające wieczorami oraz dźwięki dobiegające z instalacji w godzinach popołudniowych. Przypomniała, że w pobliżu znajduje się teren wykorzystywany przez spacerowiczów. Niedaleko położone są rzeka, pola uprawne i domy. Edyta Kuchta dopytała, czy na działce w przyszłości nie pojawią się odpady biodegradowalne. Jej wątpliwości dotyczyły wpływu działalności na pobliską zieleń oraz bezpieczeństwa terenu w razie pożaru.
- Jaką państwo dacie nam gwarancję, że w przypadku zagrożenia pożarowego, nie daj Boże, wybuchu pożaru, państwo tak zabezpieczycie ten teren, że ta woda i te wszystkie tutaj, prawda, chemikalia nie spłyną do rzeki, nie zatrują nam całego miasta i tego terenu rolniczego? - pytała mieszkanka.
Dyrektor operacyjny spółki odpowiedział, że przy Łąkowej działa instalacja sortowania odpadów budowlanych i rozbiórkowych. Zapewnił, że przedsiębiorstwo nie planuje w tym miejscu instalacji przeznaczonej do przetwarzania innych rodzajów odpadów.
Dokupiona i ogrodzona działka należąca do spółki Olia Recycling ma pełnić funkcję bazy logistycznej. Mają tam parkować samochody. Firma zamierza przechowywać na tym terenie kontenery wykorzystywane do odbioru odpadów budowlanych.
Przedstawiciel firmy zapewnił, że przetwarzanie odpadów wymaga decyzji określających dopuszczone rodzaje materiałów. Zadeklarował możliwość wykonania badań hałasu w pobliżu zabudowy mieszkaniowej.
Mieszkanka ulicy Moniuszki mówi o smrodzie i szczurach
Następnie głos zabrała Monika Wierzbicka, mieszkanka bezpośredniego sąsiedztwa zakładu przy ulicy Moniuszki. Jej relacja była jednym z najmocniejszych momentów całej debaty.
- Nie zapraszam państwa nawet na ten hałas, tylko zapraszam państwa, żebyście powąchali, jak śmierdzi tam smród, o ile można to tak powiedzieć, i jak biegają nam już szczury po podwórkach. To, proszę państwa, to jest nie do opisania - powiedziała Monika Wierzbicka.
Mieszkanka relacjonowała, że z powodu uciążliwego zapachu trzeba zamykać okna i szybko zabierać do domu pranie suszące się na zewnątrz. Wieczorami do pobliskich zabudowań dociera hałas pracujących maszyn. Jak zaznaczyła, problem dotyka zarówno mieszkańców domów jednorodzinnych, jak i pobliskich bloków.
- My nie jesteśmy przeciwni temu, żeby inwestycje się rozwijały, ale weźcie nas pod uwagę. Nas szarych ludzi, którzy mieszkają tam - zaapelowała.
Do opisanych przez mieszkankę uciążliwości odniósł się przedstawiciel Błysk-Bis. Wyjaśnił, że odory mogą powstawać podczas pracy instalacji przetwarzającej bioodpady, do której trafiają między innymi skoszona trawa i odpady kuchenne. Z przetworzonego materiału powstaje Agro-Błysk, czyli produkt przeznaczony do wzbogacania gleby w materię organiczną i poprawy jej właściwości.
Ilość przyjmowanego materiału jest ograniczona decyzjami administracyjnymi. Firma stara się planować poszczególne etapy pracy w taki sposób, aby zmniejszyć uciążliwości odczuwane przez mieszkańców. Zapach może pojawiać się podczas przyjmowania, dokładania, zraszania i wyjmowania odpadów.
Przedstawiciel spółki zapewnił, że w tej lokalizacji nie jest obecnie planowana rozbudowa kompostowni ani budowa biometanowni. Firma miała rozważać inny teren dla ewentualnej instalacji związanej z bioodpadami.
Prezes o możliwości przeniesienia przetwarzania bioodpadów
Do dyskusji włączył się Wojciech Zalewski, prezes i właściciel Błysk-Bis. Zapewnił, że rozumie obawy Makowian. Wyjaśnił, że uzyskana przez firmę decyzja środowiskowa obejmuje różne rodzaje instalacji. Przedsiębiorstwo nie planowało jednak budowy kolejnych zakładów w tej lokalizacji.
Prezes opisał bieżącą działalność firmy. Wyjaśnił, że Błysk-Bis zajmuje się przede wszystkim odpadami objętymi systemem kaucyjnym, makulaturą, szkłem, tworzywami oraz odpadami wielkogabarytowymi. Bioodpady stanowią niewielką część przyjmowanego materiału. Według Wojciecha Zalewskiego działalność związana z systemem kaucyjnym obejmuje obecnie około 90 proc. pracy zakładu.
Od kwietnia b.r. przedsiębiorstwo ograniczyło ilość przyjmowanych odpadów. Firma zakończyła współpracę z częścią podmiotów ze względu na problemy z przekazywaniem pozostałości do spalarni. Znaczna część odpadów opuszczających Maków Mazowiecki trafiała do Ciechanowa, Ostrołęki i Mławy.
Wojciech Zalewski poinformował, że firma bierze pod uwagę przeniesienie przetwarzania bioodpadów do innej lokalizacji. Podkreślił, że realizacja takiego rozwiązania wymagałaby przejścia długiej procedury i uzyskania niezbędnych decyzji administracyjnych. Jednocześnie zadeklarował gotowość do dalszych rozmów z mieszkańcami, radnymi i burmistrzem. Zaznaczył, że firma działa w Makowie Mazowieckim od 20 lat, płaci lokalne podatki, zatrudnia pracowników i wspiera klub Makowianka.
Anna Gołota apeluje o rozmowy z mieszkańcami
Do wypowiedzi prezesa odniosła się radna Anna Gołota. Przywołała spotkanie z Wojciechem Zalewskim, zorganizowane z inicjatywy grupy radnych. Jej zdaniem rozmowy z Makowianami powinny odbyć się przed rozpoczęciem procedur związanych z planowaną inwestycją.
- Nie powinien pan, panie Wojtku, się dziwić, że ludzie boją się czegoś, czego nie znają - zaznaczyła Anna Gołota.
Radna zwróciła uwagę na sposób informowania mieszkańców. W ogłoszeniach opublikowanych w Biuletynie Informacji Publicznej znalazła informację o rozbudowie kompostowni. Nie pojawiało się w nich określenie "biometanownia". Podkreśliła, że chodzi o różne rodzaje instalacji, wykorzystujące odmienne rozwiązania technologiczne i podlegające innym przepisom.
Anna Gołota nie kwestionowała potrzeby rozwoju przedsiębiorstwa ani znaczenia nowych technologii. Jej sprzeciw dotyczył planowanej lokalizacji. Przypomniała, że w pobliżu powstały nowe domy i osiedla. Mieszkańcy zainwestowali w nie oszczędności. Część rodzin będzie spłacała kredyty przez wiele lat.
Radna wskazała na możliwy wpływ inwestycji na komfort życia i wartość nieruchomości. Jej zdaniem przedsiębiorca powinien rozmawiać przede wszystkim z osobami mieszkającymi w najbliższym otoczeniu zakładu.
- Czy pan wiedział, że obok mieszkają ludzie? - zapytała Anna Gołota.
Biofiltr i "armatka zapachowa"
Jeden z radnych poprosił o informacje dotyczące ograniczania odorów. Wojciech Zalewski poinformował, że w hali został zamontowany duży biofiltr. Poprzednie, mniejsze urządzenie okazało się niewystarczające.
Firma testowała wypożyczoną "armatkę zapachową", czyli urządzenie służące do ograniczania uciążliwych zapachów. Sprzęt rozpyla preparat, którego zadaniem jest neutralizowanie odorów i ograniczenie ich rozprzestrzeniania się poza teren zakładu. Próby wypadły na tyle dobrze, że Błysk-Bis zamówił własne urządzenie i czeka na jego dostawę.
Prezes przyznał, że zapachy mogą wydostawać się z hali podczas otwierania instalacji, wkładania i wyjmowania odpadów, zraszania materiału oraz sprawdzania temperatury. Nie zgodził się jednak z twierdzeniem, że wszystkie odory odczuwalne w tej części Makowa Mazowieckiego pochodzą z jego zakładu. Wskazał na oczyszczalnię ścieków jako inne możliwe źródło problemu.
Burmistrz wyjaśnia, czego dotyczy głosowanie
W pewnym momencie do burzliwej dyskusji włączył się burmistrz Tadeusz Ciak. Przypomniał, że radni mieli zdecydować jedynie o rozpoczęciu prac nad zintegrowanym planem inwestycyjnym dla terenów przy ulicach Moniuszki i Łąkowej. Przyjęcie uchwały nie oznaczałoby zgody na budowę instalacji do przetwarzania bioodpadów ani nie przesądzałoby o ostatecznym kształcie planowanej inwestycji. Zdaniem burmistrza część poruszanych podczas debaty kwestii wykraczała więc poza przedmiot głosowania.
Burmistrz zapewnił, że mieszkańcy zostaną zaproszeni do dalszych rozmów. Podkreślił, że obecność Makowian na sesji i ich troska o warunki życia są naturalne. Wskazał jednocześnie na prawo przedsiębiorstwa do planowania rozwoju działalności na należącym do niego terenie.
Tadeusz Ciak wyjaśnił możliwe skutki głosowania. Przyjęcie uchwały otworzyłoby procedurę planistyczną, lecz nie kończyłoby rozmów ani nie przesądzało o realizacji konkretnych zamierzeń. Odrzucenie projektu oznaczało zakończenie obecnej procedury. Firma zachowała możliwość przygotowania kolejnego, bardziej szczegółowego wniosku.
- Sprawa na ten moment trafi do kosza, ale to nie znaczy, że jest zupełnie zamknięta - podsumował Tadeusz Ciak.
Burmistrz wskazał możliwość rozdzielenia obu lokalizacji. Osobne wnioski pozwoliłyby dokładniej przedstawić planowane działania. Firma musiałaby jasno określić, co chce zrealizować na każdym terenie.
Mieszkańcy chcą informacji i spokoju
Głos zabrał następnie Andrzej Smoliński, mieszkaniec ulicy Nowej. Powołał się na dokument z 10 kwietnia 2015 roku, który miał przeznaczać pobliskie tereny pod rozwój zabudowy jednorodzinnej. Pytał, dlaczego umożliwiono mieszkańcom budowę domów w tej części miasta, skoro obecnie muszą mierzyć się z uciążliwościami działalności prowadzonej w sąsiedztwie.
Andrzej Smoliński zaprosił przedstawiciela firmy na ulicę Nową, aby na miejscu przekonał się, jakie zapachy pojawiają się wieczorami.
Jedna z mieszkanek zwróciła się bezpośrednio do radnych. Prosiła, aby przed głosowaniem wzięli pod uwagę sytuację rodzin posiadających domy i kredyty w sąsiedztwie zakładu.
- Proszę państwa, my naprawdę, my nie chcemy walczyć, my chcemy być informowani i my chcemy tak, my chcemy żyć w spokoju - powiedziała.
Mieszkanka przypomniała radnym, że zostali wybrani przez lokalną społeczność. Zaapelowała o jednoznaczne stanowisko. Podkreśliła, że wstrzymanie się od głosu jest dla mieszkańców konkretną decyzją.
Pod koniec rozmowy wystąpił Adam Kosar, mieszkaniec Zakliczewa. Nie zgodził się z sugestią, że uciążliwe zapachy docierające do jego miejscowości pochodzą z oczyszczalni.
- Niestety ten zapach też do nas dociera i nie jest to zapach oczyszczalni, a zapach odpadów, które tam przytrzymujecie - dodał.
Marcin Aftowicz ponownie zaznaczył, że proponowany ZPI miał dotyczyć wskaźników obowiązującego planu. Według jego wyjaśnień projekt nie wprowadzał nowych możliwości prowadzenia działalności odpadowej ani nie zmieniał przeznaczenia terenów. Zadeklarował gotowość do osobnego spotkania poświęconego zgłoszonym problemom.
Dziesięciu radnych przeciwko projektowi
Po zakończeniu dyskusji rada przystąpiła do głosowania nad projektem uchwały nr 25/168/2026.
Za rozpoczęciem procedury zagłosowali Małgorzata Długołęcka, Zdzisław Sawicki i Bożenna Szczygielska.
Przeciwko byli Małgorzata Bugaj, Paweł Falba, Anna Gołota, Agnieszka Kacprzycka, Dariusz Miecznikowski, Wiesław Sawicki, Przemysław Skórzyński, Michał Śmiałkowski, Andrzej Tartarus i Agata Olszewska.
Od głosu wstrzymali się Rafał Barański oraz Mirosław Piątek.
Projekt został odrzucony. Decyzja zakończyła obecną procedurę, lecz nie zamknęła przedsiębiorstwu możliwości złożenia nowego wniosku. Kolejne materiały będą musiały dokładniej określić planowane zagospodarowanie obu terenów oraz zakres zamierzeń dotyczących ulic Łąkowej i Stanisława Moniuszki.
Na zdjęciu: Podczas sesji Rady Miejskiej w Makowie Mazowieckim, fot. transmisjaobrad.info.
| Wyświetleń: 287 | komentarze: 2 | 15:58, 21.09.2026r. | ![]() |