
Grzegorz Łuniewski od ponad dekady buduje lekkoatletyczne środowisko w Makowie Mazowieckim. Jako wiceprezes LKS Maków Mazowiecki i trener łączy szkolenie dzieci oraz młodzieży z pozyskiwaniem funduszy i przygotowaniem licznych wydarzeń sportowych - od zawodów stadionowych i biegów ulicznych po duathlon. W rozmowie opowiada o drodze od początków w Maków Biega do medali mistrzostw Polski i startów reprezentacyjnych, wyzwaniach związanych z prowadzeniem klubu oraz planach stworzenia systemu, który pozwoli młodym talentom rozwijać się bez konieczności wyjazdu do dużych ośrodków.
Pełni Pan funkcję wiceprezesa LKS Maków Mazowiecki, prowadzi treningi i angażuje się w przygotowanie zawodów. Jak rozpoczęła się Pana działalność w klubie i co sprawia, że poświęca Pan lekkoatletyce tak wiele czasu?
W styczniu 2015 roku kilku pasjonatów biegania założyło Klub Sportowy Maków Biega. Na początku wspólnie trenowaliśmy, jeździliśmy na zawody i organizowaliśmy imprezy sportowe. W lipcu 2016 roku zacząłem prowadzić zajęcia z dziećmi i młodzieżą. Z czasem grupa się rozrosła i pojawiły się pierwsze sukcesy. Apetyt rósł w miarę jedzenia. Początkowo naszym celem były czołowe lokaty w zawodach powiatowych i rejonowych, a później walka o najwyższe miejsca na mistrzostwach Polski. Chcąc profesjonalizować nasze działania, coraz mocniej angażowaliśmy się również w organizację imprez sportowych oraz pozyskiwanie środków zewnętrznych. Dzisiaj trener w klubie sportowym nie może skupiać się wyłącznie na prowadzeniu treningów - musi być również dobrym organizatorem i menedżerem. Lekkoatletyka zajmuje dużą część mojego życia, ponieważ praca trenerska daje mi ogromną satysfakcję i pozwala się realizować. Widzę, jak wiele sport może dać młodym ludziom. Nie chodzi tutaj wyłącznie o wyniki, rekordy i medale. Sport jest jednym z najlepszych nauczycieli życia - uczy systematyczności, cierpliwości i odpowiedzialności, ale również radzenia sobie ze stresem, niepowodzeniami i porażkami. Największą motywacją jest dla mnie obserwowanie rozwoju moich zawodników - od pierwszych, często jeszcze nieporadnych treningów, aż po starty w mistrzostwach Polski czy Europy. Każdy taki postęp daje mi ogromną satysfakcję i radość.
LKS przygotowuje biegi uliczne i przełajowe, zawody stadionowe, duathlon, a nawet wydarzenia kajakowe. Jak przy tak rozbudowanym kalendarzu udaje się łączyć działalność organizacyjną z codziennym szkoleniem zawodników?
Z roku na rok jest to coraz trudniejsze, ponieważ organizowane przez nas imprezy często pokrywają się z sezonem startowym naszych zawodników. Wymaga to planowania z dużym wyprzedzeniem i bardzo dobrej organizacji czasu. Cieszę się, że otaczają mnie ludzie, na których zawsze mogę liczyć. Mimo ogromu pracy związanej z każdym wydarzeniem wiem, że wspólnie zrobimy wszystko, żeby zostało ono dopięte na ostatni guzik. Nie byłoby to możliwe bez zaangażowania wielu osób - członków klubu, trenerów, zawodników, rodziców, wolontariuszy, przedstawicieli samorządów oraz naszych partnerów.
Zawsze dzielimy się zadaniami, natomiast w dniu zawodów wszyscy pracujemy od rana do późnego popołudnia. Jednocześnie pilnujemy, aby działalność organizacyjna klubu nie odbywała się kosztem szkolenia naszych zawodników. Ich rozwój pozostaje naszym priorytetem i jest najważniejszą częścią działalności klubu.
Impreza biegowa w Szelkowie zgromadziła rekordowe 171 osób w biegach i marszu, natomiast Piątkę Królowej Bony ukończyły 143 osoby. Co decyduje o rosnącym zainteresowaniu wydarzeniami przygotowywanymi przez LKS Maków Mazowiecki?
Działamy na terenie naszego regionu już od ponad dziesięciu lat. Myślę, że uczestnicy imprez dostrzegają nasze zaangażowanie i dbałość o szczegóły. Zależy nam, aby każdy startujący wyjeżdżał z naszych zawodów zadowolony i chciał wrócić na kolejne wydarzenia organizowane pod szyldem LKS Maków Mazowiecki. Staramy się, aby nasze imprezy były przygotowane sprawnie i profesjonalnie. Ważne są atrakcyjna trasa, profesjonalny pomiar czasu, bogaty pakiet startowy, odlewane medale, odpowiednie zabezpieczenie oraz dobra atmosfera.
Przede wszystkim słuchamy zawodników, którzy do nas przyjeżdżają, i wyciągamy wnioski po każdej imprezie. Jeżeli coś możemy poprawić, robimy wszystko, aby kolejna edycja była jeszcze bardziej dopracowana. Jeżeli chodzi o frekwencję, duże znaczenie mają regularna promocja, rozpoznawalność oraz indywidualny charakter każdej imprezy. Rekordowe frekwencje w Szelkowie i Różanie bardzo nas cieszą, ale są również zobowiązaniem. Pokazują, że warto rozwijać lokalne wydarzenia sportowe i utrzymywać ich wysoki poziom.
W czerwcu klub przeprowadził bezpłatne treningi naborowe dla dzieci i młodzieży. Jak wielu uczestników zdecydowało się kontynuować zajęcia i jak wygląda droga młodego zawodnika od pierwszego treningu do debiutu w zawodach?
Po czerwcowym naborze regularne zajęcia zdecydowało się kontynuować około 15 młodych osób. Są to dzieci i młodzież nie tylko z naszego powiatu, ale również z powiatów przasnyskiego, ciechanowskiego i wyszkowskiego. Bardzo nas cieszy stale rosnące zainteresowanie zajęciami w naszym klubie. Staramy się zachęcić młodych ludzi przede wszystkim do systematycznej aktywności fizycznej, która w dzisiejszych czasach jest niezwykle ważna dla zdrowia dzieci i młodzieży. Pierwsze zajęcia mają przede wszystkim pozwolić dziecku polubić ruch poprzez zabawę i dobrze poczuć się w grupie. Pojawiają się ćwiczenia koordynacyjne oraz elementy szybkości, skoczności i ogólnej sprawności. Na tym etapie dzieci powinny przede wszystkim dobrze się bawić, rozwijać wszechstronnie i uczyć się współpracy w grupie. Dopiero z czasem obserwujemy rozwój oraz predyspozycje zawodnika i stopniowo wprowadzamy bardziej ukierunkowany trening. Następuje to wtedy, kiedy dziecko jest na niego gotowe fizycznie i emocjonalnie. Podobnie podchodzimy do pierwszych startów w zawodach. Dobieramy zawody odpowiednie do wieku i możliwości młodego zawodnika, tak aby debiut był dla niego pozytywnym doświadczeniem i zachęcił go do dalszego trenowania.
LKS nie tylko przygotowuje imprezy, lecz także wystawia w nich swoich reprezentantów. Jak ocenia Pan obecny poziom sportowy klubu i które wyniki jego zawodników dają Panu największą satysfakcję?
Poziom sportowy klubu systematycznie rośnie. Mimo że jesteśmy klubem z małego miasta, potrafimy skutecznie rywalizować z dużymi ośrodkami sportowymi, które mają znacznie większe możliwości - przede wszystkim naborowe. Pod względem finansowym i infrastrukturalnym staramy się jednak jak najmniej od nich odstawać. W 2025 roku zawodnicy naszego klubu zdobyli rekordowe 73 punkty w ogólnopolskim systemie współzawodnictwa sportowego dzieci i młodzieży. Dało nam to wysokie ósme miejsce w województwie mazowieckim w lekkiej atletyce.
Cieszy nas również pierwszy seniorski medal naszej wychowanki Katarzyny Napiórkowskiej, która została wicemistrzynią Polski w biegu na 10 000 metrów. Kasia dołożyła do tego cztery medale w kategorii U23, w tym złote na 10 000 i 1500 metrów. Reprezentowała także Polskę na mistrzostwach Europy U23 w Bergen oraz na mistrzostwach Europy w biegach przełajowych w Lagoi. W tej drugiej imprezie zajęła 15. miejsce indywidualnie, osiągając najlepszy wynik spośród reprezentantów Polski.
W tym roku również mamy powody do zadowolenia. Marta Kalinowska zajęła dziesiąte miejsce w mistrzostwach Polski U18 na 1500 metrów, a Emilia Ludwicka była dziesiąta na 3000 metrów. Awans na Mistrzostwa Polski oraz miejsca w pierwszej dziesiątce w kraju są dla nas dużymi osiągnięciami.
Ogromną satysfakcję daje mi także rozwój naszych młodszych zawodniczek i zawodników. Nie chciałbym jednak ograniczać oceny wyłącznie do medali. Równie ważny jest dla mnie zawodnik, który poprawia rekord życiowy, wraca do treningów po kontuzji albo dzięki bieganiu nabiera pewności siebie. Każdy ma inny poziom wyjściowy i na innej wysokości zawieszoną poprzeczkę.
Realizacja tak wielu przedsięwzięć wymaga środków finansowych, zaplecza i współpracy z samorządami. Co stanowi dziś największe wyzwanie w codziennym funkcjonowaniu LKS Maków Mazowiecki?
Jednym z największych wyzwań jest pozyskiwanie nowych zawodników. Dzieci coraz trudniej odciągnąć od telefonów, komputerów i tabletów. Cieszymy się jednak, że z miesiąca na miesiąc liczba zawodników w naszym klubie rośnie. Duża w tym zasługa naszych trenerów, którzy starają się, aby zajęcia były interesujące i przyciągały nowych adeptów lekkiej atletyki.
Dużym wyzwaniem jest także pozyskiwanie środków zewnętrznych. Koszty obozów, transportu, zakwaterowania i zakupu sprzętu z roku na rok są coraz wyższe. Dlatego staramy się korzystać z dotacji, programów grantowych oraz wsparcia samorządów i partnerów.
Chcemy zapewnić naszym zawodnikom warunki pozwalające rywalizować na poziomie ogólnopolskim, a jednocześnie utrzymać jak największą dostępność zajęć. Przy rosnącym poziomie sportowym potrzebujemy coraz nowocześniejszego sprzętu treningowego i służącego regeneracji, a także bezpiecznych i profesjonalnych warunków do realizacji wszystkich elementów przygotowania.
Bardzo ważne jest również budowanie zespołu ludzi, którzy utożsamiają się z klubem i chcą poświęcać mu swój czas.
Jaki najważniejszy cel chciałby Pan zrealizować z klubem w najbliższych latach: rozbudować grupy młodzieżowe, podnieść poziom sportowy zawodników, rozszerzyć kalendarz imprez czy poprawić bazę treningową?
Na początku mojej pracy trenerskiej chciałem, żeby mój zawodnik wygrał zawody na szczeblu powiatowym. Z roku na rok poprzeczka była jednak zawieszana coraz wyżej. Jestem ambitnym człowiekiem i dzisiaj moim największym sportowym marzeniem jest wychowanie olimpijczyka. Zdaję sobie sprawę, jak trudne jest to zadanie, ale marzenia są po to, aby próbować je spełniać. Gdybym miał określić najważniejszy kierunek rozwoju klubu, byłoby nim stworzenie w Makowie Mazowieckim trwałego systemu szkolenia dzieci i młodzieży - od pierwszych zajęć aż do rywalizacji na poziomie mistrzostw Polski oraz, mam nadzieję, Mistrzostw Europy czy Świata. Chcemy poszerzać grupy dziecięce i młodzieżowe, ale musi za tym iść jakość: odpowiednia liczba wykwalifikowanych trenerów, profesjonalna baza i sprzęt, obozy oraz opieka specjalistów - masażystów, fizjoterapeutów i psychologów. Ważne są również wsparcie dietetyczne i właściwie prowadzona regeneracja. Marzy mi się klub, w którym utalentowany młody człowiek z Makowa Mazowieckiego lub okolic nie musi wyjeżdżać do dużego miasta, aby otrzymać szansę na sportowy rozwój.
Kalendarz organizowanych przez nas imprez jest już bardzo bogaty, dlatego nie zależy nam na dokładaniu kolejnych wydarzeń za wszelką cenę. Chcemy koncentrować się przede wszystkim na rozwijaniu ich jakości i rozpoznawalności. Chciałbym, aby LKS Maków Mazowiecki był kojarzony zarówno z profesjonalnie przygotowanymi imprezami, jak i z szerokim szkoleniem młodzieży oraz zawodnikami, którzy regularnie walczą o finały i medale mistrzostw Polski. Mam nadzieję, że nasz klub będzie wizytówką miasta i powiatu, rozpoznawalną zarówno w kraju, jak i za granicą.
Dziękujemy za rozmowę.
Fot. Grzegorz Łuniewski
| Wyświetleń: 490 | komentarze: - | 16:13, 28.07.2026r. | ![]() |