czwartek, 17 września 2026 r., imieniny Franciszka, Hildegardy, Roberta

Reklama   |   Kontakt

Aktualności

- Ja po prostu walczę o życie każdego dnia - Makowianin Tomasz Szewczyk opowiada o swojej walce

Tomasz Szewczyk kończy w tym roku 37 lat. Choruje na mukowiscydozę, jest po przeszczepie płuc, a także po dwóch przeszczepach nerki. Do tego cukrzyca, problemy z trzustką, wątrobą, zatokami... Każda choroba czyni spustoszenie w organizmie mężczyzny. Czy możemy sprawić, by jego walka o życie była łatwiejsza? Możemy.

Historię Tomasza Szewczyka zna zapewne wielu mieszkańców naszego powiatu. Odwiedziłam go niedawno, po tym, gdy jego znajomi poprosili, abyśmy w makowmaz24.pl udostępnili zrzutkę, założoną dla Tomka na www.pomagam.pl  

Czekałam na Tomasza kilka minut przed blokiem, w którym mieszka w Makowie Mazowieckim. Właśnie wrócił z ponadczterogodzinnego pobytu w makowskim szpitalu, gdzie był dializowany. Na dializy jeździ trzy razy w tygodniu. Od 2021 roku. 

- Cześć, Tomek. Jak się dziś czujesz? - zapytała sąsiadka, gdy mężczyzna wchodził do bloku.

- Dziękuję, nieźle - odpowiedział.

Ale z wielkim trudem pokonał, wsparty na kulach, kilka stopni do mieszkania, a po wejściu ciężko opadł na kanapę. W przytulnej kawalerce na parterze Tomek mieszka sam. W ostatnim czasie często zagląda tu jego mama - Anna. Bo stan Tomka się pogorszył.

- Od kilku miesięcy czuję się gorzej. Zacząłem chodzić o kulach, mam spuchnięte nogi. Jestem w takim stanie, że mama mi się pomaga myć - wyznaje ze smutkiem.  

Tomasz Szewczyk choruje na mukowiscydozę. Mukowiscydoza jest bardzo ciężką chorobą genetyczną. Chorobą nieuleczalną. Systematycznie wyniszcza organizm, powoduje włóknienie naczyń (płuc, trzustki). W maju 2001 roku Makowianin przeszedł przeszczep płuc. Potem pojawiły się problemy z nerkami - Tomasz jest po dwóch przeszczepach, czeka go kolejny. Do tego cukrzyca, problemy z trzustką, wątrobą, zatokami... Każda choroba czyni spustoszenie w organizmie Tomka.

- Chciałbym, aby ten przeszczep nerki był jak najszybciej. Siostra zadeklarowała, że odda mi nerkę (pierwszy przeszczep, w lipcu 2013 roku, był od mamy Tomka - red., w 2024 roku była próba przeszczepu od dawcy nieżyjącego - nieudana). No ale najpierw stan mojego zdrowia musi być lepszy. Lekarze mówią, że przeszczep to dla mnie ratunek - mówi.

Jego stan pogorszył się po gruźlicy węzłów chłonnych. Zapadł na nią zimą, pod koniec ubiegłego roku. Potem pojawiła się żółtaczka. Osłabiony organizm jest podatny na infekcje, zakażenia... W ciągu roku Tomasz schudł 16 kg, pojawiły się problemy z poruszaniem. Przez opuchnięte stopy i kostki ciężko mu chodzić. Zaczęły mu sinieć palce dłoni, do tego prawa co chwila drży... Tomek podczas rozmowy się uśmiecha, ale ten uśmiech okupiony jest bólem.

- Na prawą nogę nie mogę ustać bez kul. Tak mocno mnie boli. Jak lewa wysiądzie, wyląduję na wózku inwalidzkim. To mnie przeraża - mówi. - Kilka miesięcy temu naprawdę było ze mną źle. Przestałem chodzić, a nawet mówić. A jeszcze rok temu mogłem biegać, dźwigać, jeździć rowerem... mogłem robić wszystko. Ten rok mnie wyniszczył. Problemy ze zdrowiem i śmierć taty... Dla mnie to był tragiczny rok, gorszego nie miałem w życiu - dzieli się smutną refleksją.  

Dziś przemieszcza się samochodem.

- Jak nie dam rady wsiąść za kółko, to nie wiem... Stracę wolność - martwi się.

Życie Tomasza Szewczyka kręci się wokół szpitali. Jeździ do Zabrza, do kliniki chorób serca i transplantologii (w sierpniu kolejna wizyta - lekarze będą sprawdzać, jak działają niedawno zalecone leki), bywa też w warszawskich szpitalach - na Banacha i Lindleya (czeka właśnie na przyjęcie do warszawskiej lecznicy). Podróże - nie dość, że kosztowne - są dla niego wyczerpujące.

- Po ostatniej podróży do Zabrza, brat, który prowadził auto, musiał mnie z niego wynosić. Fatalnie znoszę tak długie wyjazdy - opowiada.

Ale to wydatki na lekarstwa spędzają mu sen z powiek (jego mamie również). Leki kosztują miesięcznie ok. 1500 złotych, to więcej niż wynosi jego renta. A gdzie inne comiesięczne stałe opłaty, np. czynsz za mieszkanie. Za co kupić jedzenie, ubrania, kosmetyki, paliwo?

- Tylko lek, który bierze na fosforany kosztuje prawie 1000 zł miesięcznie - wymienia Anna, mama Tomasza. - I na dodatek trudno go dostać. Teraz kupiliśmy go w aptece w Białymstoku.

- Przez to, że się dializuję, mam wysokie fosforany i żeby je zbić, muszę brać ten lek - wyjaśnia Tomasz.  

- Leki są bardzo drogie i wciąż dochodzą kolejne. Z innymi wydatkami jakoś sobie radzimy - mówi Anna.

Kiedy Tomasz był w lepszej formie, pracował. 

- Ostatnio pracowałem w Pułtusku, od godz. 8.00 do 16.00. Wracałem, przebierałem się i jechałem na dializy. Dopóki miałem siły, pracowałem, żyłem aktywnie, od nikogo nie oczekiwałem pomocy, nie ogłaszałem żadnych zbiórek. To dla mnie naprawdę trudne - podkreśla.

- On nie usiedział chwili - taki był aktywny. Walka z chorobą go napędza, ale jest coraz trudniej. W ostatnich miesiącach często bywa przygnębiony - mówi pani Anna. - Trzeba walczyć, a tu ciągle czekanie - na wizyty w kolejnych poradniach i kolejnych szpitalach... 

- Ja po prostu walczę o życie każdego dnia - mówi Tomek. - Ale żeby ktoś jeszcze (w sensie: lekarze w jednym szpitalu - red.) się chciał mną zająć kompleksowo - ciężko wzdycha.

Możemy pomóc Tomkowi, sprawić, by nie martwił się chociaż o pieniądze na leczenie. Tu zrzutka na ten cel: pomagam.pl

 

Beata Modzelewska



Wyświetleń: 4302 komentarze: -
16:17, 27.07.2026r. Drukuj


Reklama

Warto odwiedzić

Logo infoprasznysz.com