czwartek, 24 września 2026 r., imieniny Gerarda, Teodora, Hermana

Reklama   |   Kontakt

Aktualności

Trener Makowianki II po stażu w Bayerze Leverkusen. „Zobaczenie tego na żywo to zupełnie inne doświadczenie”

Patryk Banach, trener Makowianki II, wrócił ze stażu w Bayerze Leverkusen z dużą dawką wiedzy i konkretnymi wnioskami. W rozmowie dla Maków24 opowiada o kulisach wyjazdu, pracy jednej z najbardziej cenionych akademii piłkarskich w Europie, spotkaniu z Andrzejem Buncolem i podejściu do szkolenia, które zrobiło na nim największe wrażenie.

Czy to był Twój pierwszy zagraniczny staż, czy wcześniej miałeś już okazję uczestniczyć w podobnych wyjazdach?

Staż tak, ale licencję UEFA B miałem okazję robić w Niemczech, kiedy nasze federacje jeszcze współpracowały. Trafiło się wtedy kilku trenerów z HSV oraz Niemieckiego Związku Piłki Nożnej, więc już wtedy mogłem poznać nieco tamtejsze podejście do szkolenia.

Jak pojawił się temat Leverkusen i dlaczego akurat to miejsce?

Przez dłuższy czas szukałem możliwości wyjazdu za granicę, żeby na własne oczy zobaczyć, jak to wszystko funkcjonuje. Konferencje i szkolenia są wartościowe, ale to jednak nie to samo. Kiedy pojawił się temat Leverkusen, nie zastanawiałem się długo.

Jak wyglądał dzień stażowy?

Mieszkałem w hotelu znajdującym się na stadionie, więc już sam klimat był świetny. Rano śniadanie, później wykłady dotyczące strategii oraz celów klubu prowadzone przez dyrektora akademii, Sławka Czarneckiego. To człowiek z ogromną wiedzą, który przeszedł całą drogę w akademii jako trener. Bardzo zainspirował mnie swoim podejściem do piłki oraz pozytywną osobowością. Myślę, że właśnie tego szczególnie brakuje nam jako polskim trenerom.

Po wykładach mieliśmy okazję zwiedzać obiekty, również te miejsca, do których na co dzień nie ma dostępu. Następnie udawaliśmy się na boiska przy stadionie lub do akademii, w zależności od tego, która grupa trenowała. Mogliśmy obserwować zajęcia i rozmawiać z trenerami. Wieczorem był czas wolny.

Czy spotkałeś tam kogoś znanego ze świata piłki?

W tym czasie zawodników pierwszej drużyny nie było na miejscu, ale miałem okazję poznać legendę polskiej piłki, Andrzeja Buncola, który jest jednym z trenerów w klubie.

Co zrobiło na Tobie największe wrażenie podczas zagranicznego stażu?

Widziałem wcześniej obiekty Legii Warszawa i jej akademii, ale tutaj jest to zupełnie inny poziom profesjonalizmu. Wrażenie robi nie tylko infrastruktura, ale również to, jak wszystko wokół jest zaplanowane i zorganizowane. Każdy element wydaje się mieć swoje miejsce i cel, co pokazuje, jak duże znaczenie przywiązuje się tam do szczegółów. Nie bez powodu akademia Bayeru Leverkusen jest uznawana za jedną z najlepszych na świecie. Wystarczy spojrzeć, jak wielu wychowanków trafia do pierwszej drużyny oraz za jakie kwoty później odchodzą do największych klubów. To pokazuje, że cały system szkolenia działa tam na bardzo wysokim poziomie i przynosi wymierne efekty.

Co ten pobyt dał Tobie jako trenerowi?

Ten wyjazd dał mi bardzo dużo. Bywałem wcześniej na szkoleniach w Polsce, gdzie gościli zagraniczni trenerzy z topowych klubów, ale dziś mam wrażenie, że na takich konferencjach nie pokazuje się wszystkiego. Zobaczenie tego na żywo to zupełnie inne doświadczenie. Ogromną wartość miała też możliwość poznania trenera Sławka Czarneckiego. Podzielił się z nami wieloma szczegółami. Jednak największe wrażenie zrobiły na mnie jego podejście, wiedza i pozytywne nastawienie do pracy. To prawdziwa studnia wiedzy bez dna. Uważam, że właśnie takiego podejścia często brakuje nam w Polsce. Zbyt często spotykamy się z nerwami, stresem, krzykiem i złością, a w takich warunkach trudno skutecznie szkolić zawodników. W Leverkusen panuje zupełnie inne podejście. Wszyscy mają świadomość, jak ważne są nawet najmniejsze szczegóły. Takie środowisko sprzyja rozwojowi zawodników i budowaniu czegoś trwałego. Również sam trening wygląda tam zupełnie inaczej. Na pierwszy rzut oka ćwiczenia często są podobne do tych, które znamy, jednak sposób ich realizacji jest całkowicie inny. Nie chcę zbyt mocno rozwijać tego tematu, bo mógłbym opowiadać o nim bardzo długo. Złapałem się na tym, że sam wcześniej stosowałem wiele niepotrzebnych ćwiczeń. W Leverkusen każde zadanie miało jasno określony cel i było podporządkowane rozwojowi zawodnika. Tam naprawdę dużą wagę przywiązuje się do jakości i szczegółów.

Myślę, że ten wyjazd bardzo mnie zmienił. Również przygotowanie do meczów wygląda nieco inaczej. Nie ma aż tak dużego nacisku na taktykę jak u nas, większą wagę przykłada się do tego, co zawodnicy wypracowują każdego dnia na treningach.

Czy były tam elementy, których wcześniej nie stosowałeś w swojej drużynie, a po Leverkusen chciałbyś je wprowadzić albo sprawdzić?

Dzięki temu, że licencję robiłem w Niemczech, znałem już wiele aspektów tamtejszego szkolenia. Jednak zobaczenie tego wszystkiego na własne oczy to zupełnie inne doświadczenie. Zdecydowanie planuję wprowadzić wiele zmian zarówno w treningu, jak i w swoim podejściu jako trenera. Już teraz mam kilka konkretnych postanowień.

Czy poza samymi treningami udało Ci się poczuć klimat Leverkusen i zobaczyć, jak wygląda piłkarskie życie wokół takiego klubu?

Tak, było to bardzo widoczne. W całym mieście można było zauważyć szaliki, flagi, murale czy klubowe naklejki. Widać, że jest to niezwykle zżyta społeczność, mocno identyfikująca się ze swoim klubem.

 

 

Fot. Patryk Banach.



Wyświetleń: 474 komentarze: -
19:36, 07.06.2026r. Drukuj


Reklama

Warto odwiedzić

Logo infoprasznysz.com