czwartek, 17 września 2026 r., imieniny Franciszka, Hildegardy, Roberta

Reklama   |   Kontakt

Aktualności

Elżbieta Glinka po zdobyciu złota Mistrzostw Polski: "Zostawiłam serce na bieżni". Wywiad

Złoty medal mistrzostw Polski na 10 000 metrów, rekord życiowy 32:18,90, kwalifikacja do reprezentacji Polski na Puchar Europy i piąty wynik w historii polskiej lekkoatletyki na stadionowym 10 000 m - Elżbieta Glinka ma za sobą osiągnięcie, które stawia ją w ścisłej czołówce polskiej lekkoatletyki. Za tym wynikiem stoją jednak nie tylko liczby, lecz także odważna taktyka, trudne decyzje, codzienna praca i ambicje sięgające znacznie dalej niż jedno mistrzostwo Polski. Zapraszamy do lektury wywiadu z Elżbietą Glinką.

Jakie emocje towarzyszyły Pani tuż po przekroczeniu mety?

To była ogromna radość i wielka ulga jednocześnie. Bieg był bardzo wymagający zarówno fizycznie, jak i mentalnie.

Czy przed startem czuła Pani, że ten bieg może zakończyć się złotem i rekordem życiowym?

Nie będę ukrywać, że nastawiałam się na szybszy bieg - moim celem był wynik poniżej 32:00,00, który dałby mi możliwość reprezentowania Polski na tegorocznych Mistrzostwach Europy w Birmingham. Niestety, przebieg rywalizacji oraz inne okoliczności sprawiły, że tym razem zabrakło do realizacji tego założenia. Mimo to jestem niezwykle dumna z tego startu. Powalczyłam do końca - zdecydowałam się biec odważnie, a nie "na miejsce". Z pełną satysfakcją zostaję mistrzynią Polski, uzyskując 5. czas w historii polskiej lekkoatletyki na tym dystansie oraz minimum na Puchar Europy.

Jak z Pani perspektywy wyglądał przebieg rywalizacji na 10 000 metrów?

Od początku nastawiałam się na samotne bieganie, które na stadionie jest znacznie trudniejsze niż na ulicy. Mimo to chciałam powalczyć o minimum na zbliżające się imprezy mistrzowskie. Do 5-6 kilometra bieg układał się zgodnie z planem i realizowałam założone tempo. Później, wraz ze wzmagającym się wiatrem na przeciwległej prostej, zaczęłam stopniowo tracić energię i nie byłam już w stanie utrzymać zakładanego rytmu biegu. Dodatkowo nie pomagała sytuacja na bieżni - wielokrotne dublowanie innych zawodniczek również miało wpływ na narastające zmęczenie i rytm biegu. Wspólnie z trenerem oszacowaliśmy, że było to ponad 50 dubli, co w warunkach biegu stadionowego miało swoje znaczenie.

Wynik 32:18.90 to rekord życiowy. Jak bardzo cieszy Panią ten rezultat?

To mój rekord życiowy, jednak ambicje były skierowane na szybsze bieganie. Jestem rekordzistką Polski na dystansie 10 km na ulicy (31:47) i wiem, że na stadionie również stać mnie na lepsze rezultaty. Mimo to jestem zadowolona, ponieważ tego dnia dałam z siebie absolutnie wszystko i zostawiłam serce na bieżni. W bieganiu na najlepszy wynik składa się wiele elementów, na część z nich czasami nie mam wpływu, dlatego przyjmuję ten rezultat, jestem z niego dumna i pracuję dalej.

To Pani pierwszy stadionowy tytuł mistrzyni Polski w tej konkurencji. Co ten sukces dla Pani znaczy?

Zdobycie mistrzostwa Polski to dla mnie bardzo duża sprawa i jednocześnie dodatkowa motywacja do dalszej pracy. Rok temu sięgnęłam po brąz, w tym roku po złoto, więc cieszę się z tej drogi i progresu, który udało mi się wypracować.

Jak ważna jest dla Pani kwalifikacja do reprezentacji Polski na Puchar Europy?

Bardzo ważna! To będzie mój drugi start w imprezie mistrzowskiej na poziomie międzynarodowym. Daje mi ona kolejną szansę na uzyskanie minimum na tegoroczne Mistrzostwa Europy oraz możliwość rywalizacji z najlepszymi zawodniczkami w Europie.

Co miało największe znaczenie w przygotowaniach do tego startu?

Przede wszystkim utrzymanie zdrowia i stabilnej dyspozycji, bo bez tego trudno myśleć o jakichkolwiek wynikach. Ogromną rolę odgrywa też codzienna współpraca z trenerem Mikołajem Raczyńskim, który prowadzi mój proces treningowy i wspólnie podejmujemy właściwe decyzje. Dużym krokiem była dla mnie również decyzja o przerwie od pracy zawodowej w marcu. Nie była łatwa, ale pozwoliła mi w pełni skupić się na sporcie i dała mi poczucie, że idę w stronę swoich największych celów. Na co dzień to nie tylko treningi, ale też cała "niewidoczna" praca - regeneracja, dieta i konsekwencja w stylu życia. To wszystko razem składa się na efekt, który później widać najważniejszych startach.

Jakie cele i plany ma Pani teraz na najbliższe tygodnie?

Najbliższe tygodnie to dla mnie przede wszystkim spokojna, konsekwentna praca treningowa i jak najlepsze przygotowanie do Pucharu Europy w La Spezia, gdzie chciałabym powalczyć o kwalifikację na Mistrzostwa Europy. Dodatkowo - w ostatnim Półmaratonie Warszawskim zdobyłam kwalifikację na tegoroczne Mistrzostwa Świata w biegach ulicznych w Kopenhadze. Długofalowo moim największym celem są Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku, a każdy kolejny start traktuję jako krok w tym kierunku.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy kolejnych sukcesów.

Elżbieta Glinka osiągnęła sukces, który budzi szczery podziw. Nie tylko zdobyła mistrzostwo Polski i pobiegła po rekord życiowy, ale zrobiła to z odwagą, charakterem i wielką sportową klasą. W jej słowach jest siła, dojrzałość i przekonanie, że to nie jest szczyt możliwości, lecz kolejny ważny krok. Tak właśnie wyglądają zawodniczki, które zostają w pamięci na długo - nie samym wynikiem, ale sposobem, w jaki dochodzą do wielkich rzeczy. Pozostaje życzyć Elżbiecie Glince, by zdrowie, spokój i wiara we własną drogę niosły ją jeszcze dalej, ku kolejnym rekordom, reprezentacyjnym występom i startom, o których marzy każdy sportowiec. A skoro sama ma odwagę patrzeć aż w stronę Los Angeles, warto życzyć jej tego z całego serca - aby ten olimpijski cel nie był tylko pięknym planem, lecz stał się spełnionym marzeniem.

W lekkiej atletyce wynik na 10 000 m na stadionie i rezultat na 10 km w biegu ulicznym są liczone osobno jako dwa różne osiągnięcia i dwa odrębne rekordy. 

Fot. Facebook / Ela Glinka.



Wyświetleń: 217 komentarze: -
14:02, 28.04.2026r. Drukuj


Reklama

Warto odwiedzić

Logo infoprasznysz.com