
20 kwietnia 2026 w szpitalach - również w makowskim - rozpoczął się "czarny tydzień", czyli protest Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Potrwa do piątku. Co jest przyczyną tego protestu i na czym on polega?
- Brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań oraz zaniżone wyceny świadczeń oznaczają, że zdecydowana większość szpitali powiatowych kończy rok stratą, a skumulowane wyniki liczone w skali kraju sięgają miliardów złotych. Jednocześnie setki szpitali mają zobowiązania wymagalne liczone w miliardach, a w wielu placówkach poziom zadłużenia przewyższa wartość aktywów, co oznacza ryzyko utraty płynności - tłumaczy OZPSP.
Wskazuje, że na tym tle szczególnie groźnie brzmią zapowiedzi Narodowego Fundusz Zdrowia dotyczące ograniczenia finansowania ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i rehabilitacji oraz zmienione już zasady rozliczania badań tomografii, rezonansu, gastroskopii i kolonoskopii. A także plany likwidacji bądź obniżenia tzw. współczynników korygujących 1,07 i 1,06, które stanowią istotne wsparcie finansowe dla szpitali powiatowych.
Do akcji protestacyjnej dołączył Związek Powiatów Polskich.
Protest trwa także w Makowie Mazowieckim.
- Jesteśmy członkiem Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych i uczestniczymy w tym proteście. Stosowne plakaty zostały wywieszone i tą informacją staramy się dzielić z pacjentami, bo myślimy, że ta grupa nie otrzymuje właściwej informacji - komentuje Jerzy Wielgolewski, dyrektor makowskiego szpitala. - Zmiany, które są właśnie wprowadzane, nie będą bez konsekwencji dla pacjentów. Każdy by życzył sobie, żeby budżet i finansowanie ochrony zdrowia było na coraz wyższym poziomie. Zdaję sobie sprawę z ograniczeń finansowych NFZ, które wynikają wprost z wysokości składki, natomiast są akty prawne, które wywołują wzrost kosztów.
Generuje je przede wszystkim ustawa o podwyżkach dla służby zdrowia.
- Gdyby ustawodawca określił, że trzeba zwiększyć wynagrodzenia o 10 proc. i przekazał tę wartość przez NFZ, to nie kłóciłbym się z tym. Natomiast od ubiegłorocznej podwyżki ten proces jest taki, że w lipcu corocznie jest waloryzacja wynagrodzeń, która nie znajduje pokrycia w zwiększeniu środków, które otrzymują placówki. W początkowym okresie obowiązywania podwyżek było tak, że środki były przekazywane na konkretnego pracownika zakładu. W lipcu ub. roku zmieniły się zasady i otrzymaliśmy tylko środki na pracowników etatowych, choć wcześniej pieniądze dostawali wszyscy. I to wywołało pogorszenie sytuacji.
Inna kwestia, którą podnosi dyrektor Wielgolewski, to ograniczenie finansowania płatności za nadwykonania.
- To konsekwencja niezrównoważenia budżetowego NFZ. Fundusz wydawał w ostatnich latach więcej środków niż do niego wpływało. Ratunkiem było zapożyczanie się z funduszu zapasowego. To problem strukturalny. Wymaga trudnych decyzji, ale na pewno nie takich, że ograniczamy dostęp do świadczeń pacjentom. Szczególnie do świadczeń profilaktycznych. Choćby takich, jakie w naszym szpitalu realizujemy w bardzo dużym zakresie, czyli badań kolonoskopowych i gastroskopowych. Sądzę, że te badania zostaną ograniczone i konsekwencje tego będą, bo przecież profilaktyka jest najtańszą formą dbania o zdrowie. Leczenie kosztuje zdecydowanie więcej.
Fot. ZOZ w Makowie Mazowieckim
| Wyświetleń: 540 | komentarze: - | 11:48, 20.04.2026r. | ![]() |