
Jakub Kowalczyk po raz kolejny znalazł się w centrum uwagi w Sypniewie. Po meczu z GKS Pokrzywnica klub znów wyróżnił młodego zawodnika, a trudno się temu dziwić. Dwa gole, dwie asysty i wywalczony rzut karny sprawiły, że jego występ miał ogromny wpływ na końcowe zwycięstwo Orła 6:2. To był mecz, w którym liczby tylko potwierdziły to, co było widać na boisku od pierwszych minut.
Cztery mecze z rzędu z golem, kolejne wyróżnienie i świetny występ z Pokrzywnicą. Czujesz, że jesteś dziś w najlepszym momencie sezonu?
Na pewno jestem w dobrym momencie, czuję się pewnie na boisku i to widać w liczbach. Najważniejsze jednak, że idą za tym wyniki drużyny.
Kowalczyk bardzo mocno wszedł w to spotkanie. Już w 7. minucie otworzył wynik i dał gospodarzom dobry start, choć późniejszy przebieg meczu pokazał, że to wcale nie będzie spokojne popołudnie. Pokrzywnica wykorzystała błędy i jeszcze przed przerwą odwróciła wynik, przez co Orzeł musiał po zmianie stron szukać drogi powrotnej. W takich momentach szczególnie widać, którzy zawodnicy są w stanie wziąć odpowiedzialność za ofensywę i nadać drużynie impuls.
Przy pierwszej bramce otworzyłeś wynik i dałeś drużynie spokój. Co wtedy było najważniejsze z Twojej perspektywy?
Z mojej perspektywy najważniejsze było to, żeby po pierwszym golu iść dalej i dołożyć drugiego. Niestety się nie udało, Pokrzywnica wykorzystała nasze błędy i musieliśmy gonić wynik.
Najważniejszy fragment meczu przyszedł po przerwie, gdy gospodarze coraz mocniej naciskali i zaczęli przejmować kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Kluczowy okazał się moment w okolicach 70. minuty. Orzeł doprowadził wtedy do remisu po rzucie karnym, a chwilę później poszedł za ciosem i wyszedł na prowadzenie. Od tego momentu wszystko zaczęło układać się po myśli zespołu z Sypniewa, który złapał swój rytm i już nie wypuścił meczu z rąk.
Mecz długo nie układał się idealnie, a potem w krótkim czasie wszystko odwróciliście. W którym momencie poczułeś, że ten mecz naprawdę przechodzi na stronę Orła?
Myślę, że kluczowy był moment w okolicach 70. minuty, kiedy wywalczyliśmy rzut karny i doprowadziliśmy do remisu. Chwilę później zdobyliśmy bramkę na 3:2 i wtedy było czuć, że mecz jest już pod naszą kontrolą.
W klubowym podsumowaniu mocno wybrzmiało, że Kowalczyk zrobił różnicę nie tylko liczbami, ale również dynamiką, odwagą i jakością w pojedynkach. W ostatnich tygodniach jego gra wyraźnie idzie w górę, a seria kolejnych meczów z bramką pokazuje, że nie jest to przypadek. Coraz częściej bierze na siebie ciężar akcji ofensywnych i potrafi przekuć to w konkret pod bramką rywala.
Klub zwrócił uwagę na Twoją szybkość, technikę i odwagę w pojedynkach. Nad którym elementem swojej gry pracowałeś najmocniej w ostatnim czasie?
Ostatnio najwięcej pracuję nad dynamiką i grą do przodu. Staram się częściej brać grę na siebie i coś z tego robić pod bramką rywala. Cieszę się, że pomogłem drużynie odwrócić wynik w takim ważnym meczu.
W Sypniewie mogą patrzeć na jego formę z dużą satysfakcją. Czwarty ligowy mecz z rzędu z golem, następne wyróżnienie i występ, po którym trudno było wskazać ważniejszą postać na boisku, to bardzo mocny sygnał. Orzeł ma zawodnika, który jest w gazie, a drużyna ma z tego realny pożytek. Jeśli ten rytm zostanie utrzymany, kolejne dobre liczby mogą przyjść szybciej, niż się wydaje.
Fot. Archiwum klubu.
| Wyświetleń: 447 | komentarze: - | 18:29, 15.04.2026r. | ![]() |