
Jednym z ważniejszych tematów sesji Rady Powiatu Makowskiego była pula środków z Funduszu Pracy na 2026 rok. To państwowy fundusz, z którego finansowane są między innymi staże, prace interwencyjne, roboty publiczne i inne formy wsparcia dla osób szukających zatrudnienia. W tej sprawie pytania zadała radna Marta Daniłowska, a odpowiedzi udzielił starosta Mirosław Augustyniak.
Radna zwróciła uwagę, że w poprzednich latach Powiatowy Urząd Pracy w Makowie Mazowieckim zdobywał znaczące pieniądze na aktywizację zawodową, a teraz skala wsparcia ma być wyraźnie mniejsza. Pytała, jak przebiega dostosowanie do nowych realiów i czy powiat ma plan, który pozwoli choć częściowo zasypać lukę po ograniczeniu środków na staże, roboty publiczne i prace interwencyjne. W swojej wypowiedzi podnosiła, że skutki decyzji ministerialnych najmocniej odczuwają samorządy i mieszkańcy.
- Nie mamy wpływu na to co dzieje się na górze, natomiast góra ma ogromny wpływ na to co dzieje się u nas - mówiła Marta Daniłowska.
Mirosław Augustyniak przyznał, że problem jest realny i dotyczy całego mechanizmu aktywizacji zawodowej w powiecie.
- Rzeczywiście te środki są obcięte w naszym przypadku o połowę - stwierdził starosta.
Dodał, że samorządu nie stać na utrzymanie wcześniejszej skali wsparcia z własnego budżetu. Z jego wypowiedzi wynikało, że przy dotychczasowym modelu nie ma możliwości, by powiat sam sfinansował staże, roboty publiczne i prace interwencyjne na poziomie znanym z poprzednich lat. Mimo to padły zapowiedzi dalszego szukania pieniędzy w innych źródłach. Starosta mówił o środkach na zakładanie działalności gospodarczej, o wsparciu przy tworzeniu miejsc pracy przez przedsiębiorców oraz o programach europejskich, po które urząd pracy ma sięgać w kolejnych miesiącach. W jego ocenie to właśnie te narzędzia mogą choć częściowo złagodzić skutki cięć.
W tej samej rozmowie pojawił się jeszcze jeden ważny wątek. Mirosław Augustyniak wskazywał, że lokalny rynek pracy ma dziś dwa problemy naraz. Pierwszy to mniejsza pula środków na aktywizację, drugi to trudności z dopasowaniem bezrobotnych do ofert zgłaszanych przez przedsiębiorców. Z sesyjnej wypowiedzi wynikało, że firmy nadal szukają ludzi do pracy w niektórych branżach, a mimo tego nie każda forma wsparcia kończy się trwałym zatrudnieniem.
Podczas sesji wyraźnie wybrzmiało, że mniejsza pula środków szybko odbije się na możliwościach Powiatowego Urzędu Pracy w Makowie Mazowieckim i na planach mieszkańców, którzy liczą na nowy początek. Za tą sprawą nie stoją suche liczby, lecz codzienne decyzje o przyszłości, utrzymaniu i zatrudnieniu. I właśnie dlatego ten temat dla wielu mieszkańców może okazać się znacznie ważniejszy, niż wynikałoby to z samej sesyjnej dyskusji.
Na zdjęciu: radna Marta Daniłowska, fot. Facebook / Powiat Makowski.
| Wyświetleń: 1256 | komentarze: - | 16:26, 15.04.2026r. | ![]() |