czwartek, 17 września 2026 r., imieniny Franciszka, Hildegardy, Roberta

Reklama   |   Kontakt

Aktualności

Okiem Matematyczki: Błąd to nie porażka, tylko najlepszy nauczyciel matematyki!

"Źle." Jedno słowo. Czerwony długopis. Przekreślone działanie. Dla wielu uczniów tak właśnie wygląda matematyka, jako seria prób, które kończą się informacją, że coś nie wyszło. Bez większego zatrzymania, po prostu: błąd. A skoro błąd, to znaczy porażka.

I tu zaczyna się problem. Bo z perspektywy ucznia błąd rzadko jest czymś neutralnym. Częściej oznacza stres, wstyd, czasem porównanie z kimś obok: "on/ona zrobił/a dobrze, ja nie". Ktoś "łapie od razu", ktoś inny się gubi. I w pewnym momencie matematyka przestaje być miejscem do myślenia, a zaczyna być miejscem do... unikania pomyłek. Tylko że tak się jej nie da nauczyć. Bo matematyka to nie jest sztuka odpowiadania bezbłędnie.

To jest proces dochodzenia do rozwiązania. Próbowania. Sprawdzania. Cofania się. Zaczynania jeszcze raz, czasem od innej strony. Dlatego błąd nie jest przeszkodą, jest on jest częścią tej drogi, często najważniejszą. Dopiero kiedy coś nie wyjdzie, widać, gdzie popełniamy błąd. Czy uczeń pomylił rachunki? Czy źle zrozumiał treść? Czy zgubił jeden krok po drodze? Dla nauczyciela to cenna wskazówka. Dla ucznia to moment, w którym może coś "zaskoczyć". Ale tylko wtedy, kiedy ma przestrzeń, żeby ten błąd zobaczyć i zrozumieć. Problem w tym, że dzieci bardzo szybko uczą się, że lepiej się nie mylić. Lepiej nie zgłaszać, jeśli nie ma się pewności. Lepiej poczekać, aż ktoś inny odpowie.I wtedy pojawia się to dobrze znane zdanie: "Ja i tak tego nie umiem." A może to nie jest prawda? To nie brak umiejętności, a często tylko brak odwagi, żeby spróbować.

Na lekcjach widać to bardzo wyraźnie. Są uczniowie, którzy próbują, czasem się mylą, czasem trafiają, ale idą do przodu. I są tacy, którzy stoją w miejscu, bo boją się zrobić pierwszy krok. Bo co, jeśli będzie źle? A przecież nikt nie uczy się chodzić bez potknięć. Nikt nie uczy się mówić bez pomyłek. Dlaczego więc w matematyce miałoby być inaczej? To pytanie warto sobie zadać jako nauczyciel, jako rodzic, ale też jako uczeń. Może zamiast pytać: "ile masz błędów?", lepiej zapytać: "co z nich rozumiesz?" Może zamiast samej poprawnej odpowiedzi, ważniejsze jest to, jak ktoś do niej doszedł. Coraz częściej widzę też, że coś się w tym myśleniu zmienia. Coraz więcej mówi się o tym, że ocenianie to nie tylko wynik, ale też proces. Że warto zatrzymać się przy błędzie. I dobrze. Bo matematyka to nie jest test z bezbłędności. To jest trening myślenia.A w każdym treningu błędy są czymś zupełnie normalnym. Ba, są nawet potrzebne. To one pokazują, czego jeszcze nie rozumiemy. I właśnie tam zaczyna się prawdziwa nauka.

O autorce:

Katarzyna Parzych - absolwentka Politechniki Warszawskiej, nauczycielka matematyki i wychowawczyni. Z pasją pracuje z dziećmi i młodzieżą, łącząc wiedzę przedmiotową z innowacyjnym podejściem do edukacji. Szczególnie interesują ją zagadnienia związane z dydaktyką matematyki oraz wykorzystaniem technologii informacyjno-komunikacyjnych w procesie kształcenia.



Wyświetleń: 207 komentarze: -
08:29, 02.04.2026r. Drukuj


Reklama

Warto odwiedzić

Logo infoprasznysz.com