
W piątek, 27 marca, doszło do nietypowego zdarzenia w Makowie Mazowieckim. Kierowca Opla, po spowodowaniu kolizji na ul. Moniuszki, postanowił uciec z miejsca wypadku.
Po uderzeniu w tył pojazdu, sprawca ruszył w stronę Lasków, a świadek zdarzenia natychmiast podjął decyzję o ściganiu go i powiadomieniu policji.
Kierujący Oplem, po kilku minutach ucieczki widząc jadącego za nim Nissana zatrzymał pojazd i wysiadł. Mężczyzna zapytał kierującego Nissanem „dlaczego za nim jedzie, przecież nic się nie stało”. Po krótkiej wymianie zdań wrócił do samochodu, cofając uderzył w zaparkowanego Nissana, po czym ponownie odjechał. Zgłaszający pojechał za Oplem, na bieżąco informując dyżurnego makowskiej policji o zdarzeniu - mówi kom. Monika Winnik, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Makowie Mazowieckim.
Kilka minut później, mundurowi z Wydziału Ruchu Drogowego zauważyli wskazany pojazd w Laskach i podjęli próbę zatrzymania go do kontroli. Mimo wydawanych sygnałów świetlnych i dźwiękowych, sprawca nie reagował i kontynuował jazdę. Został zatrzymany dopiero w Orzycu.
Po zatrzymaniu okazało się, że 52-letni kierowca Opla był nietrzeźwy. Badanie alkomatem wykazało 1,5 promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu, gdzie po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz niezatrzymanie się do kontroli drogowej. Stracił prawo jazdy, a grozi mu kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności, zakaz prowadzenia pojazdów oraz wysoka grzywna.
Fot. Policja Maków Maz.
| Wyświetleń: 1251 | komentarze: - | 13:05, 30.03.2026r. | ![]() |